W biurz
Akurat zamykałem swoje biuro, kiedy zobaczyłem ją na horyzoncie, zbliżającą się ku mnie. Cudowna, długonoga postać zbliżała się coraz bliżej, a mi coraz bardziej uwierał kutas w spodniach. Byłem zmęczony, jednak spojrzenie na taką kobietą ostudziło zmęczenie. Podeszła do mnie i spytała, czy jeszcze czynne i czy może zasięgnąć mojej porady. Bez słowa otworzyłem jej drzwi, patrząc na jej kształtną dupę, którą kręciła. Zemknęłam za nią drzwi i zacząłem brać ją od tyłu, bez pytania. Najpierw zdarłem z niej jej czarne pończochy, potem przedarłem bluzkę i lekko przygryzałem piersi. Jęczała z rozkoszy!
